Historia Urszulina

...nasza wspólna historia

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Email
Ocena użytkowników: / 8
SłabyŚwietny 

Dodaj swój Komentarz

 

Adam Panasiuk

 

Dzieje wsi Sęków

 

  1. Wieś w okresie zaborowym

Wieś Sęków powstała w okresie ostatniej fali osadnictwa, związanej z wybuchem Powstania Styczniowego i reformy rolnej z 1864 roku. Carat, chcąc odciągnąć chłopów od powstania, wydał w dniu 3 marca 1864 roku Ukaz Uwłaszczeniowy, nadając chłopom na własność ziemię, którą użytkowali. W nowych okolicznościach ziemianie nie potrafili przestawić się na kapitalistyczną formę gospodarowania, gdyż przywykli do gospodarowania w oparciu o darmową siłę roboczą. Nie mając przymusowych pracowników grunty folwarcze dość szybko zarastały, przez co zmniejszała się powierzchnia użytkowa gospodarstwa. W ten sposób powstała w 1879 roku osada Sęków, a nazwą tą określano pięć folwarków kilka lat wcześniej pobudowanych na obszarze dóbr Wereszczyn i od nich oddzielonych. Pierwszy folwark rozciągał się na obszarze 92 morgów (51 morgów gruntów ornych, 24 łąk i pastwisk, i 16 morgów lasu). Do drugiego przynależało 115 morgów ziemi (68 gruntów ornych, 28 łąk i 18 lasu). Trzeci folwark rozciągał się na 146 morgach ziemi (77 gruntów ornych, 41 łąk i pastwisk i 28 lasów), Czwarty folwark był o powierzchni 118 morgów (59 gruntów ornych, 36 łąk i pastwisk, 22 lasu). Natomiast piąty folwark miał 117 morgów (49 gruntów ornych, 45 łąk i pastwisk, 22 lasu). Na każdym folwarku znajdował się jeden mieszkalny budynek drewniany.

W nowej osadzie, początkowo zapisywanej jako Seńków, zamieszkiwały rodziny Jasińskich, Kozieradzkich, Nurskich, następnie Kowalskich, Sułkowskich, Zwolanków, Mendlów i Kusów, a od 1894 roku na jednej włóce osiedliła się rodzina Panasiuków. Dopiero w 1883 roku grunty Sękowa zostały administracyjnie oddzielone od dóbr wereszczyńskich.

Według stanu z 1915 roku we wsi tej, od wschodu i północy otoczonej Bagnem Bubnów, znajdowało się 8 gospodarstw. Rozwój wsi został zahamowany wybuchem wojny światowej. Kilku mężczyzn, w tym Roman Panasiuk służyło w wojsku carskim, niektórzy zaś mieszkańcy podczas wycofywania się wojsk carskich w 1915 roku zostali wywiezieni do Rosji i stamtąd część już nigdy nie wróciła. Na spadek liczby ludności w okresie wojny światowej miała wpływ również szalejąca w okolicy epidemia grypy „hiszpanki”, która swoje śmiertelne żniwa zebrała również w Sękowie, zawłaszcza w 1915 roku i w pierwszych latach powojennych. Śmiertelność wzrosła trzykrotnie, a umierali zarówno biedni i bogaci. Zmarł również trzyletni Feliks, syn Romana Panasiuka, który w tym czasie walczył na froncie w wojsku carskim. Roman przeczuwając nieszczęście zdezerterował z wojska, a podczas wędrówki do domu przyśniła mu się wieczerza wigilijna, ale już bez Felusia. Gdy dotarł do domu jego przeczucia okazały się rzeczywistością – relacjonują synowie Romana.

 

  1. Sęków w okresie II Rzeczypospolitej Polskiej

W okresie Drugiej Rzeczpospolitej Sęków był miejscowością zamieszkaną w zdecydowanej większości przez ludność polską. Według przeprowadzonego w 1921 roku powszechnego spisu ludności w Sękowie zamieszkiwało 173 osoby, zamieszkałych w 26 domach i jednym innym budynku mieszkalnym. Największą grupą narodowościową wyznaniową byli rzymskokatolicy, w liczbie 149 osób, wszyscy deklarujący narodowość polską. Oprócz katolików we wsi zamieszkiwało 22 prawosławnych, spośród których 17 zadeklarowało narodowość ukraińską, oraz po 1 ewangeliku i Żydzie. Przed wojną do wsi sprowadziła się z Wytyczna ewangelicka rodzina Milke Zamela.

Ze względu na dużą liczbę zamieszkujących we wsi osób i występujące utrudnienia w komunikacji z pobliskim Wereszczynem, zwłaszcza w okresie wczesnowiosennym i jesiennym, w pierwszych latach po odzyskaniu niepodległości funkcjonowała szkoła powszechna. Po przerwie w nauczaniu szkołę odtworzono na kilka lat przed wybuchem II wojny światowej. Początkowo mieściła się w domu Franciszka Arasimowicza, a następnie u Romana Panasiuka.

We wsi mało było gospodarstw, jednakże zamieszkujący w nich gospodarze należeli do większych, kilkudziesięciu hektarowych właścicieli. U rodziny Leona Arasimowicza znajdowała się jedna z większych na okolice pasiek pszczelich, natomiast u Franciszka młyn-wiatrak. Duże gospodarstwa mieli również Jasińscy, Bieleccy, Kozieradzcy, Bizowscy, Nurscy, Kędzierscy, Dąbrowscy, Jabłońscy i Panasiukowie. Stanisław Kozieradzki pełnił w latach dwudziestych funkcję radnego gminy, był nawet zastępcą kierownika gminnej komisji oświatowej oraz jednym z członków pierwszego trzyosobowego zarządu utworzonej w 1928 roku Kasy Stefczyka w Wereszczynie. Należał do najaktywniejszych inicjatorów utworzenia w Wereszczynie spółdzielczej mleczarni. Członkiem zarządu Kasy Stefczyka został również Bronisław Bizowski, a w skład rady naczelnej kasy wchodzili Jan i Teofil Nurscy oraz Wincenty Jasiński. Pełniący funkcję sołtysa Roman Panasiuk prowadził trzydziestojednohektarowe gospodarstwo, jako doświadczalne Instytutu Gospodarstwa Wiejskiego w Puławach. Za dobre osiągnięcia na gruncie rolnictwa został przed rokiem wybuchu wojny odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi, nadanym przez ówczesnego premiera Feliksa Sławoja-Składkowskiego. Wyrazem aktywności mieszkańców Sękowa na tle rolniczym było założenie w 1928 roku sekcji maszynowej wereszczyńskiego Kółka Rolniczego „Rolnik”.

Ludność Sękowa zawsze uznawano za najbardziej religijnych w parafii, stąd też ks. Mikołaj Filipowicz założył we wsi w 1937 roku, drugie po Wereszczynie, Stowarzyszenie Młodzieży Katolickiej. Niemalże na każdym odpuście grała orkiestra, składająca się w połowie z mieszkańców Sękowa, grali w niej: Stanisław Chruścik z puzonem, Józef Sadowski z barytonem oraz Czesław Ciekierda z bębnem i talerzami. Skład uzupełniali grający na trąbce Jan Jaroszuk z Andrzejowa oraz Mareczka z Wincencina z klarnetem. W 1938 roku Franciszek Arasimowicz i Stanisław Kozieradzki ofiarowali krzyż misyjny, który wspólnymi siłami parafian został postawiony naprzeciw kościoła i stoi do dnia dzisiejszego. Franciszek Arasimowicz był jednym z przedstawicieli w trzyosobowej radzie parafialnej parafii rzymskokatolickiej w Wereszczynie, stąd też podczas trzeciej wizyty kanonicznej w Wereszczynie z 1930 roku biskup podlaski ks. Henryk Przeździecki odwiedził dom i gospodarza osobiście.

Na zamożność gospodarzy z Sękowa wskazywałoby powszechne wówczas w gminie powiedzenie – „szlachta sękowska”. Określenie to wynikało z zamożności, ale mogło być także pokłosiem pochodzenia szlacheckiego niektórych rodzin (np. Bieleccy, Jasińscy, Bizowscy, Kozieradzccy), choć folwarków szlacheckich nie było, a wszyscy gospodarze gospodarowali z wykorzystaniem pracy sił własnych. Chłopi z Sękowa zawsze byli elegancko ubrani, pod krawatem, a kobiety w kapeluszach. Ci z Sękowa mieli więcej ziemi niż inni, stąd też nazywano ich „panami”, ale byli to chłopy jak i wszystkie – opisuje ówczesnych mieszkańców wsi Maria Szaruga, mieszkająca wówczas w pobliskiej Kolonii Wereszczyn. Podobnie mieszkańców Sękowa zapamiętała miejscowa Halina Lisiecka, dodając jednak, iż zdarzało się, że ludzie ubożsi, jeszcze po pierwszej wojnie światowej chodzili w postułach, nawet zimą.

Bogatsi gospodarze do prac polowych zatrudniali parobków, bardzo często korzystali z ówczesnych zdobyczy cywilizacyjnych. We wsi zamieszkiwali również biedniejsi rolnicy, obrabiający swoje gospodarstwo pracą rąk własnych, często przy użyciu prymitywnych narzędzi. Jednakże przy pracach u jednej, jak i drugiej grupy, nie dbano zbytnio o bezpieczeństwo, stąd też liczne wypadki. Podczas reperacji dachu stodoły spadł z wysokości kilku metrów na twarde klepisko Stanisław Kozieradzki. Upadł na ręce i obydwie w stawach zwichnął, tak silnie, że dłonie były wykręcone do góry i rozbił kolano lewej nogi. Z powodu braku lekarza na miejscu, zaledwie po kilkunastu godzinach ciężkiej męczarni udzielono mu pomocy lekarskiej – relacjonował lokalny dwutygodnik „Ziemia Włodawska”. Ten wypadek zmobilizował mieszkańców do usilnego starania się o osadzenie na stałe lekarza w Wereszczynie.

Oprócz rolnictwa mieszkańcy zajmowali się również zawodami rzemieślniczymi, czego przykładem była kuźnia własności Bronisława Kozłowskiego z Andrzejowa. Łącznie we wsi znajdowało się w przede dniu wojny światowej trzydzieści gospodarstw. Układ przestrzenny wsi miał charakter zabudowy typu ulicówki, choć kilka gospodarstw położonych było w uroczysku leśnym zwanym Czemerniki, zwanym przez okolicznych mieszkańców „Sachalinem”, a znajdującym się pomiędzy Wielkopolem a Karczunkiem. W tej części wsi zamieszkiwały rodziny Czekierdów, Kosińskich, Jaworków, Suchodołów, Flisiuków i Franciszka Arasimowicza. Największy problem stanowiła droga do Wereszczyna, która faktycznie była „drogą na świat”. Jesienne deszcze i wiosenne roztopy często całkowicie uniemożliwiały komunikację.

 

  1. II wojna światowa

Wybuch wojny oznaczał dla mieszkańców biedę i szykany władz okupacyjnych. Codziennością stawały się aresztowania, rabunki, konfiskata inwentarz i płodów rolnych. Po wybuchu wojny niemiecko-rosyjskiej w 1941 roku Zygmunta Kucharskiego władze okupacyjne wzięły na podwody. Musiał przez kilka miesięcy dla walczących na froncie niemieckich żołnierzy dostarczać swoją furmanką żywność, odzież i inne potrzebne materiały. Działania wojenne, a przede wszystkim obłożenie rolników obowiązkiem przymusowego dokonywania dostaw żywności, wpłynęło negatywnie na poziom życie we wsi. Mimo, że bieda nie występowała we wsi, to jednak w 1942 roku pojawiła się epidemia tyfusu plamistego, zbierająca śmiertelne „żniwo” także w okolicznych wsiach. W Sękowie epidemia zabrała z tego świata znaczną cześć rodziny Kozieradzkich (trzy siostry Marianna, Feliksa, Helena i brat Stanisław), Dąbrowskich i innych mieszkańców. By nie rozpowszechniać choroby mieszkańcy ograniczyli kontakty do minimum, a zadania zbijania trumien i wożenia zwłok na cmentarz podjął się Roman Panasiuk. Pomimo najczęstszego kontaktu ze zainfekowanymi zmarłymi epidemia ominęła dom Panasiuków.

Po wkroczeniu wojsk niemieckich na teren Polesia i uformowaniu się struktur polskiego ruchu oporu Sęków stał się silny ośrodkiem partyzantki, do której przystępowali również miejscowi chłopi. Ze wsi, a dokładnie z Czemernik, pochodził późniejszy komendant Obwodu Włodawskiego Armii Krajowej (AK), kpt. Bolesław Flisiuk, ps. „Jarema”, „Wit”, „Slawuta”, czy też „Zawisza”. Jeszcze w 1939 roku został wzięty do niemieckiej niewoli skąd uciekł. Po przybyciu do domu stworzył struktury Chłopskiej Organizacji Wojskowej „Racławice”, które na początku 1940 roku przekształciły się w Polską Organizację Zbrojną, a następnie zostały włączone do struktur Batalionów Chłopskich. Powodzenie w tworzeniu ludowych struktur podziemia wynikało stąd, iż przed wojną Stronnictwo Ludowe i Związek Młodzieży Wiejskiej miały w okolicy duże poparcie. Dość szybko udało się Flisukowi zorganizować około czterdziestoosobowy oddział, w skład którego wchodzili okoliczni mieszkańcy, zwłaszcza Wereszczyna i Sękowa. Po utworzeniu w 1942 roku struktur AK, która to organizacja zunifikowała prolondyńskie podziemie, został zastępcą inspektora Inspektoratu Chełm AK, a od lutego 1944 roku komendantem Obwodu Włodawskiego AK. W okolicach Sękowa do 1942 roku funkcjonował oddział Związku Walki Zbrojnej, kierowany przez nauczyciela z Wereszczyna Kazimierza Chmielewskiego ps. „Chmiel”. W strukturach AK spośród mieszkańców aktywny udział brali oprócz Bolesława Flisiuka także Stanisław Flisiuk, Teofila Nurska ps. „Kalina”, Stanisława Rycak ps. „Roża”, czy Stanisława Jaworek ps. „Sikorka”. Za działalność konspiracyjną niektórzy przepłacili życiem, chociażby Stefan Flisiuk, który zginął w Oświęcimiu.

Wiosną 1943 roku w okolicach Sękowa wybuchła rakieta V1, wystrzelona z poligonu w Dębnie koło Rzeszowa. Wybuch rakiety był na tyle silny, iż w pobliżu znajdującym się domu Karoliny i Romana Panasiuka wyleciały wszystkie szyby z okien. Tego dnia u Panasiuków przebywał żołnierz AK Leonard Lech, ps. „Leszek”, który jako pierwszy dokonał oględzin miejsca wybuchu rakiety, szybko jednak nadciągnęły specjalne niemieckie jednostki wojskowe zabezpieczając teren. „Leszek” schował się w okolicznych krzakach, w dużym niebezpieczeństwie znalazła się natomiast rodzina Panasiuków, gdyż bez rejestru przetrzymywała świniaka, a wojska niemieckie zatrzymały się na ich podwórku. Sytuację uratowała Karolina Panasiuk chowając świniaka w kuchni i wychodząc przed dom obdarowała żołnierzy jajkami. Żołnierze przyjmując jajka nie zaglądali już do izby kuchennej. W tym też roku Niemcy ponownie odwiedzili wieś dokonując aresztowania jednego z mieszkańców. Organizowane obławy wsi i okolicznych lasów miały na celu również wyłapanie Żydów, pozostałych po pacyfikacji z 1942 roku.

U rodziny Romana Panasiuka przez kilka lat schronienie znajdował również Józef Milert, ps. „Sęp”, który był komendantem struktur AK na Powiat Włodawski. Przed wojną Józef Milert służył zawodowo w wojsku polskim, a w dniu jej wybuchu był dowódcą kampanii w Poleskiej Kampanii Korpusu Ochrony Pogranicza. Józef Milert był twórcą w styczniu 1944 roku pierwszej w regionie Powiatowej Rady Jedności Narodowej, działającej przy Komendzie Obwodowej AK. Na czele rady stanął rolnik z Sękowa Roman Panasiuk, a sam fakt jej istnienia oznaczał silną pozycję struktur AK w terenie. Ta i inne inicjatywy odbierały wpływy Polskiej Partii Robotniczej w regionie, dlatego też partyzantka ludowa, przy użyciu sił nacjonalistów ukraińskich zdecydowała się na likwidację Józefa Milerta. Podejrzanymi w zorganizowaniu morderstwa „Sępa” są także osoby ze ścisłego dowództwa AK, które tym sposobem eliminowały uznanego rywala do przejęcia dowództwa nad organizowanym III-cim Batalionem partyzanckim 7 Pułku Piechoty Legionów i niewygodnego świadka „grzesznych” poczynań okolicznych partyzantów. Wersję tą potwierdzałaby dwukrotna próba zabójstwa Romana Panasiuk, u którego Milert tak długo przebywał.

W ostatnią podróż życia „Sęp” wyruszył od Panasiuków w dniu 23 lutego 1944 roku, furmanką powoził wówczas inny rolnik z Sękowa Zenon Zakrzewski. Józef Milert oraz jego towarzysze Józef Pasoń ps. „Słowik” i Józef Majewski ps. „Jotem” nie wrócili już nigdy, a o egzekucji wspomnianej trójki żołnierzy AK powiadomił mieszkańców furman Zakrzewski oraz strzelec AK Marceli Gościniak ps. „Biały Kazik”, który uciekł zabójcom w Kulczynie.

Po śmierci Milerta dowództwo AK podjęło działania, zmierzające do zunifikowania oddziałów partyzanckich i podporządkowania jednemu kierownictwu. W sąsiednim Wereszczynie w dniu 12 maja 1944 roku Romualda Kompfa ps. „Rokicz” objął dowództwo nad III-cim Batalionem partyzanckim 7 Pułku Piechoty Leg. Na tą okoliczność zjechało się kilkuset partyzantów oraz dowództwo, które na swój nocleg wybrało sprawdzony Sęków. Partyzantów skrywało większość mieszkańców wsi, najwięcej nocowało w zabudowaniach Lucjana Flisiuka.

 

  1. Wieś i mieszkańcy w okresie kształtowania się nowej władzy

Po wkroczeniu w lipcu 1944 roku Armii Czerwonej nowa władza szybko pokazała swoje prawdziwe oblicze. Wielu mieszkańców poddano szykanom i aresztowaniom. Do obozu na terenie Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich (ZSRR) wywieziono Józefa Basa, który do domu powrócił dopiero w lutym 1946 roku. Zmorą stały się represje tzw. „wolańców”, czyli wyposażonych w broń przez funkcjonariuszy bezpieki Ukraińców z Wólki Tarnowskiej. Jesienią 1945 roku na Czemernikach zamordowali trzech Polaków dwóch z Przymiarek (Michała Dadacza, Bronisława Grzywaczewskiego) i jednego z Kalinówki (Jana Rentflejsza). Jednym ze świadków zbrodni była Karolina Panasiuk. Zofia Dadacz przywołuje na pamięć jej relacje: Po kilku latach od zbrodni Panasiukowa mówiła mi, że obrabowali dom Leona i Anny Arasimowiczów. W domu była tylko Anna, siostra Karoliny, dlatego też zaraz po wyjściu rabusiów poszła do niej. Karolina bawiła swoją córkę Krystynę, więc z dzieckiem ruszyły ich śladami. Gdy doszły do lasy to zatrzymała ich warta „wolańców”. Zapytali się „gdzie idą?”, a one im na to, że „do Muchy kaszę robić”. Gdyby je poznali to pewnie i by zabili, a tak tylko przetrzymali do wieczora. Słyszały krzyki, a pod wieczór wystrzały. Po tym wypuścili je i z obawy o swoje życie nikomu o tym nie mówiły. Dopiero leśniczy Łopąg ciała odnalazł, ale też przez dwa tygodnie nikomu nie mówił. Ciała gałęziami zostały przykryte. Jeden miał tak głowę rozbitą, że twarzy nie było widać. W miejscu zbrodni wyrosła osika, która przez kilka lat miała czerwone liście. Ludzie mówili, że czerwień liści wziął się od krwi zamordowanych.

Wobec tych represji zaczęły organizować się we wsi i w okolicznych lasach struktury partyzanckie WiN („Wolność i Niezawisłość”), jak też inne luźne grupy, głównie na bazie rozwiązanych struktur akowskich. Ich działalność spotkała się z silną represją nowo-organizującej się władzy komunistycznej zwłaszcza, że we wsi zabito dwóch żołnierzy radzieckich. O dokonanie tegoż czynu urząd bezpieczeństwa podejrzewał Bolesława Flisiuka, ps. „Jarema” i jego partyzantów. Z partyzantami WiN kontakty utrzymywali chociażby Stanisław Kozieradzki ps. „Stary”, Tadeusz Czopek ps. „Żuków”, czy też Józef Brzeziński, który zginął w gospodarstwie Marciniaków, podczas jednej z obławy, dokonanej przez funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa. Przed śmiercią zdążył zabić jednego funkcjonariusza i przebywającego z nimi mieszkańca Wereszczyna.

Z czasem działalność oddziałów WiN i innych luźnych grup przybierała charakter rabunkowy, pojawiały się też pierwsze ofiary. Na Bagnie Bubnów zamordowano Bolesława Wrzaszcza z Wereszczyna, z rąk „partyzantów” zginął również miejscowy gospodarz Władysław Pryl (partyzanci Struga), mieszkający na samym końcu wsi. Stąd też wielu mieszkańców, pod wpływem strachu, zdecydowało się na współpracę, polegającą na udzielaniu schronienia, przekazywaniu informacji i zapewnianiu żywności.

W dniu 30 lipca 1947 roku została przeprowadzona w Sękowie akcja Ludowego Wojska Polskiego (LWP), dowodzona przez majora Kondraciuka, przeciwko grupie bojowej „Ordona”, powiązanej ze strukturami WiN. W lesie pomiędzy Sękowem a Wielkopolem znajdowały się gospodarstwa, w tym Stanisława Wesołowskiego i Lucjana Flisiuka, a we wsi gospodarstwo Borowskich, Tadeusza i Konstantego Arasimowiczów, w których grupa „Ordona” znajdowała schronienie. Wspomnianego dnia w porze nocnej „Ordon” i jego towarzysze Tadeusz Paluch, ps. „Dąb” i Zygmunt Pękała, ps. „Śmiały” przebywali u Wesołowskiego, gdzie zamierzali czekać do przybycia swoich kilku towarzyszy. Informacje o pobycie w Sękowie partyzantów „Ordona” przekazał służbom bezpieczeństwa aresztowany jeszcze w lipcu ich towarzysz Ludwik Szmydke ps. „Czarny Jurek”. Gospodarstwo zostało otoczone nad ranem, jednak partyzanci uciekli. Jeden z partyzantów Zygmunt Pękała ps. „Śmiały” chwile te opisał następująco: Rano widzimy sylwetki wojskowych otaczających teren z trzech stron. „Ordon” decyduje: Koledzy, jest bardzo źle. Musimy się rozproszyć. Każdy w inną stronę (…). Po pierwszych seriach z broni maszynowej „Ordon” podjął próbę przedostania się przez wąską drogę. Kilka metrów czystego pola ostrzału wystarczyło, że został trafiony. Padł. Rowem przeczołgaliśmy się wzdłuż drogi, wreszcie poderwaliśmy się do biegu. Poczułem dwa piekące uszczypnięcia. Biegłem dalej. Po kilkuset metrach postanowiliśmy zalegnąć i zaszyć się w krzakach. Przetrwaliśmy. Miałem dwie przestrzeliny w mięśniach biodra i pośladka. Żołnierze LWP zabili Józefa Struga w odległości około dwóch kilometrów od gospodarstwa. Choć zdołał zgubić wroga w momencie ucieczki z gospodarstwa, to jednak natknięto się na niego ponownie w toku dalszego przeszukiwania terenu leśnego. W akcji zginął również jeden funkcjonariusz LWP, kapral Ryszard Teper, a szeregowiec Jan Kuzlak został ranny.

Po zastrzeleniu Józefa Struga aresztowano Lucjana Flisiuka i Stanisława Wesołowskiego, pod zarzutem utrzymywania kontaktów z partyzantami. Obaj byli sądzeni w pokazowym procesie w Puchaczowie, który miał ustalić sprawców, winnych zamordowania 23 mieszkańców tej miejscowości. W stosunku do Wesołowskiego zapadł wyrok, skazujący go na okres 5 lat pozbawienia wolności. Znacznie surowszy wyrok zapadł w sprawie Lucjana Flisiuka, którego oskarżono również za posiadanie broni. Była to broń pozostawiona przez jego brata stryjecznego Bolesława Flisuka ps. „Jarema”. Lucjana Flisiuka skazano na karę śmierci, zamienioną przez Prezydenta RP na karę 15 lat pozbawienia wolności. Ponadto orzeczono konfiskatę całego mienia, jednakże wyrok ten nie wykonano. Przez kilka lat ustalano prawa spadkowe co do majątku Flisiuków, aż w końcu objęły jego przepisy ustawy amnestyjnej  z 1952 roku. W 1954 roku wyszedł warunkowo na wolność.

 

  1. Sęków w Polsce Ludowej

Mieszkańcy nie zaznali spokoju nawet po zakończeniu działań wojennych i zlikwidowaniu ruchów partyzanckich. Więksi gospodarze uznani zostali za obszarników, potocznie zwanych kułakami, stąd powszechne stały się szykany stosowane przez Publiczny Urząd Bezpieczeństwa. W ramach postępującej kolektywizacji na tych rolników, którzy nie chcieli włączyć swojego gospodarstwa do gruntów państwowych, nałożono specjalny podatek, a od 1951 roku nałożono także obowiązek przymusowego dostarczania płodów rolnych. Działaniom prawnym towarzyszyły zastraszenia, nawet groźby śmierci. Niekorzystne położenie wsi, doskwierające zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym i wczesną wiosną, kiedy droga do sąsiedniego Wereszczyna była najczęściej nieprzejezdna, powodowało, że cześć mieszkańców postanowiła się przenieść. Jeszcze w 1943 roku w Sękowie zamieszkiwało 243 osoby (52 rodziny), a do marca 1945 roku liczba ta zmalała jedynie o 8 osób. Wszyscy byli polskiej narodowości. Jednakże zaraz po wojnie ze wsi wyprowadziła się do Urszulina rodzina Martynowskich, zaś do sąsiedniego Zastawia Roman Panasiuk z rodziną (1947 rok), któremu z dużego gospodarstwa pozostała tylko jedna krowa i jeden koń. Wobec ciągle nakładanych wysokich podatków zmuszony był do sprzedaży niemalże całości posiadanego inwentarza. Ruchy migracyjne z tych lat wpłynęły na znaczne zmniejszenie się ludności, gdyż zgodnie ze stanem z kwietnia 1947 roku we wsi mieszkało już 157 osób.

Z upływem czasu życie we wsi ulegało normalizacji. Przedstawicielem gromady w pierwszej powojennej Gminnej Radzie Narodowej Wola Wereszczyńska z siedzibą w Urszulinie został Czesław Dąbrowski, który po likwidacji gmin w 1954 roku przejął funkcję Przewodniczącego Gromadzkiej Rady Narodowej w Wereszczynie. Funkcję sołtysa pełnił do 1947 roku Roman Panasiuk, zaś Stanisław Podkowa sprawował funkcję sekretarza gminy w okresie wójtowskiej kadencji Hieronima Radomskiego.

Zaludnienie we wsi po wojnie wyraźnie spadało. Na mapie topograficznej z 1965 roku oznaczono 32 gospodarstwa, choć było to o dwa więcej niż przed wojną. W kolejnych latach liczba gospodarstw wzrosła do 34, ale powoli zanikały te, które były położone w uroczysku Czemerniki. W drugiej połowie lat siedemdziesiątych przeprowadzono elektryfikację wsi, a gospodarstwo Borowskich położone pomiędzy Sękowem, a Zastawiem było ostatnim w gminie, do którego doprowadzono światło. Trzeba było kilkanaście słupów elektrycznych postawić, aby dociągnąć prąd dla jednego gospodarstwa, a i tak Borowski po kilku latach przeniósł się na wieś – wspomina ówczesny Przewodniczący GRN w Urszulinie Czesław Chudzik. Jeszcze krócej z elektryczności korzystała rodzina Jaworków na Czemiernikach. Kilka miesięcy po doprowadzeniu prądu do uroczyska ostatnia zamieszkująca tam rodzina Jaworków przeniosła się do Kolonii Wereszczyn, a pozostały tam transformator skradziono w latach kolejnych. Z upływem kolejnych lat malała liczba mieszkańców w samej wsi, w połowie lat osiemdziesiątych w Sękowie zamieszkiwało już około 100 mieszkańców, prawie o połowę mniej niż przed wojną.

Liczba mieszkańców malała, gdyż położenie wsi nie było atrakcyjne, gleby słabe, a okoliczne bagna nie pozwalały na rozwinięcie hodowli. Jeden z dziennikarzy „Sztandaru Ludu”, przebywający w 1975 roku na terenie gminy, życie mieszkańców wsi, takich jak Sęków, opisywał następująco: Każdej wiosny i w mokre lata nasze łąki są zalane wodą i upodabniają się do wielkiego jeziora, nad którym unoszą się stada dzikich kaczek. Łąki są bagniste, jednokośne, nieodwodnione, o lichej jakości i małej wydajności niskowartościowego siana. Większość rolników zwozi siano zimą, ciągnąc samemu po wodzie wóz lub sanie, bo topiele rzadka zamarzają i nie raz konie się topiły. Najgorszy okres nastąpił na przełomie 1974 i 1975 roku. Ulewne jesienne deszcze i łagodna zima sprowadziło na mieszkańców zagrożenie głodu. Nie było siana dla bydła, ale także ludzie często nie mieli pożywienia, gdyż jesienne zbiory ziemniaków nie były możliwe. Ten sam dziennikarz pisał, że sekretarz POP (tj. Podstawowej Organizacji Partyjnej) z Sękowa dopiero 23 stycznia mógł rozpocząć wykopki ziemniaków. Zebrał jeszcze ponad 3 tony…

Życie kulturalne, religijne i społeczne koncentrowało się wokół kościoła i domu ludowego w Wereszczynie. Mieszkańcy Sękowa aktywnie włączali się w przygotowanie przedstawień religijnych, np. Męki Pańskiej, organizowano we wsi nawet dożynki. Z inicjatywy mieszkańców wsi i księdza Władysława Urbańczyka pod koniec lat czterdziestych położono płyty chodnikowe przez wieś Wereszczyn i na drodze do Sękowa. Natomiast pod koniec lat sześćdziesiątych mieszkańcy doczekali się utwardzonej drogi do Wereszczyna. Pierwotna koncepcja budowy drogi zakładała jedynie utwardzoną nawierzchnię na odcinku Urszulin – Wereszczyn – Wielkopole, dlatego też mieszkańcy Sękowa, a przede wszystkim sąsiedniego Zastawia poczynili starania o budowę drogi Urszulin – Wielkopole, ale biegnącej przez Zastawie i Kolonię Wereszczyn. Na wspólnym zebraniu mieszkańców Wereszczyna, Zastawia, Sękowa, Wielkopola i Przymiarek koncepcja ta została jednakże przegłosowana. Dopiero, gdy konflikt sięgnął zenitu, celem zdobycia przychylności mieszkańców Sękowa, zgodzono się na modyfikację koncepcji o budowę drogi Wereszczyn – Sęków. W zamian mieszkańcy Sękowa zobowiązali się do czynnego wspierania inwestycji, zarówno w formie pieniężnej, jak i w robociźnie.

 

  1. Wieś współcześnie

Na początku milenium we wsi zamieszkiwało już jedynie 58 osób. Według stanu z 2007 roku liczba ta wzrosła do 67 osób, które zamieszkiwały w 15 gospodarstwach rolnych. Przez kolejne lata we wsi przybyło trzech nowych mieszkańców, gdyż gminny rejestr zameldowanych z ostatniego dnia 2009 roku wykazywał 70 osób. Na południe od wsi znajduje się opustoszałe uroczysko Laski. Natomiast uroczysko Czerników oficjalnie nazwano Pod Bubnowem.

Niektórzy mieszkańcy biorą aktywny udział w życiu samorządowym gminy. W wyborach samorządowych w 1998 roku na radnego Rady Gminy w Urszulinie mieszkańcy wybrali Henryka Dąbrowskiego, który obecnie pełni funkcję sołtysa wsi.

 

 

Źródła i literatura:

  • „Sztandar Ludu” nr 65 (9564) z 1975 roku, artykuł Stanisława Jadczaka pt. „Dajcie helikopter!”;
  • „Ziemia Włodawska”, nr 16 z 1924 r., nr 18 z 1928 r.;
  • Dokumentacja w zbiorach Edmunda Brożka z Włodawy;
  • Dokumenty w zbiorach własnych autora;
  • Giemza Zbigniew, Piotrkowski Wiesław, Historia ziem Poleskiego Parku Narodowego, www.poleskipn.pl;
  • Giemza Zbigniew; Historie miejscowości Gminy Urszulin [w:] „Liderzy Polesia” nr 3 z 2007 r.;
  • Guziak Tomasz, Por. Józef Strug ps. „Ordon”, www.niepoprawni.pl;
  • Guziak Tomasz, Śmierć por. Józefa Struga „Ordona”, www.podziemiezbrojne.blox.pl;
  • Kronika szkolna Szkoły Podstawowej w Wereszczynie;
  • Księga adresowa Polski (wraz z W.M Gdańsk) dla handlu, przemysłu, rzemiosł i rolnictwa, 1928, www.wbc.poznan.pl;
  • Księgi urodzeń, ślubów i zgonów Parafii Rzymsko-katolickiej w Wereszczynie;
  • Księga wizyt kanonicznych Parafii Rzymsko-katolickiej w Wereszczynie;
  • Mapa topograficzna Polski, Warszawa 1965, www.geoportal.gov.pl;
  • Mapa topograficzna Polski, Warszawa 1992, www.geoportal.gov.pl;
  • Mapa Wojskowego Instytutu Geograficznego, Warszawa 1938;
  • Metryki szkolne z 1939 roku, zebrane w Zespole Szkół w Urszulinie;
  • Nadbużański Zryw. Wspomnienia z lat okupacji hitlerowskiej majora Romualda Kompfa ps. „Rokicz”, byłego D-cy III Bat. 7 pp. AK, [w:] Zeszyty Muzealne, Tom XV, Włodawa 2008;
  • Pierwszy Powszechny Spis Ludności z dnia 30 września 1921 roku. Główny Urząd Statystyczny Rzeczypospolitej Polskiej, Warszawa 1923, Tom IV – Województwo Lubelskie;
  • Piotrkowski Wiesław, Zarys historii okolic Poleskiego Parku Narodowego, [w:] „Zeszyty muzealne”, Tom X, Włodawa 2002;
  • Starostwo Powiatowe we Włodawie (nr zespołu 6/0, dokumenty z lat 1944 – 1953), Archiwum Państwowe w Lublinie Oddział w Chełmie;
  • Ubersichtsblatt der Karte des westlichen Russlands z lat 1911 – 1915;
  • Wawryniuk Andrzej, Encyklopedia Euroregionu Bug, powiat włodawski (Polska), Łuck 2009;
  • Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych w Lublinie – materiały administracyjne. PUBP Włodawa 1944 – 1964. Instytut Pamięci Narodowej o/Lublin;
  • Wspomnienia mieszkańców: Kazimierz Panasiuk z Urszulina; Henryk Arasimowicz z Wereszczyna; Jan Panasiuk z Urszulina; Zygmunt Pękała z Lublina; Czesław Chudzik z Urszulina; Maria Szaruga (z domu Neron) z Włodawy; Halina Lisiecka (z domu Jasińska) z Sękowa. Zofia Dadacz (z domu Łepecka) z Przymiarek;

 

 

 

 

 

v\:* {behavior:url(#default#VML);} o\:* {behavior:url(#default#VML);} w\:* {behavior:url(#default#VML);} .shape {behavior:url(#default#VML);} Normal 0 21 MicrosoftInternetExplorer4 /* Style Definitions */ table.MsoNormalTable {mso-style-name:Standardowy; mso-tstyle-rowband-size:0; mso-tstyle-colband-size:0; mso-style-noshow:yes; mso-style-parent:""; mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; mso-para-margin:0cm; mso-para-margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan; font-size:10.0pt; font-family:"Times New Roman";}

Adam Panasiuk

 

Dzieje wsi Sęków

 

  1. Wieś w okresie zaborowym

Wieś Sęków powstała w okresie ostatniej fali osadnictwa, związanej z wybuchem Powstania Styczniowego i reformy rolnej z 1864 roku. Carat, chcąc odciągnąć chłopów od powstania, wydał w dniu 3 marca 1864 roku Ukaz Uwłaszczeniowy, nadając chłopom na własność ziemię, którą użytkowali. W nowych okolicznościach ziemianie nie potrafili przestawić się na kapitalistyczną formę gospodarowania, gdyż przywykli do gospodarowania w oparciu o darmową siłę roboczą. Nie mając przymusowych pracowników grunty folwarcze dość szybko zarastały, przez co zmniejszała się powierzchnia użytkowa gospodarstwa. W ten sposób powstała w 1879 roku osada Sęków, a nazwą tą określano pięć folwarków kilka lat wcześniej pobudowanych na obszarze dóbr Wereszczyn i od nich oddzielonych. Pierwszy folwark rozciągał się na obszarze 92 morgów (51 morgów gruntów ornych, 24 łąk i pastwisk, i 16 morgów lasu). Do drugiego przynależało 115 morgów ziemi (68 gruntów ornych, 28 łąk i 18 lasu). Trzeci folwark rozciągał się na 146 morgach ziemi (77 gruntów ornych, 41 łąk i pastwisk i 28 lasów), Czwarty folwark był o powierzchni 118 morgów (59 gruntów ornych, 36 łąk i pastwisk, 22 lasu). Natomiast piąty folwark miał 117 morgów (49 gruntów ornych, 45 łąk i pastwisk, 22 lasu). Na każdym folwarku znajdował się jeden mieszkalny budynek drewniany.

W nowej osadzie, początkowo zapisywanej jako Seńków, zamieszkiwały rodziny Jasińskich, Kozieradzkich, Nurskich, następnie Kowalskich, Sułkowskich, Zwolanków, Mendlów i Kusów, a od 1894 roku na jednej włóce osiedliła się rodzina Panasiuków. Dopiero w 1883 roku grunty Sękowa zostały administracyjnie oddzielone od dóbr wereszczyńskich.

Według stanu z 1915 roku we wsi tej, od wschodu i północy otoczonej Bagnem Bubnów, znajdowało się 8 gospodarstw. Rozwój wsi został zahamowany wybuchem wojny światowej. Kilku mężczyzn, w tym Roman Panasiuk służyło w wojsku carskim, niektórzy zaś mieszkańcy podczas wycofywania się wojsk carskich w 1915 roku zostali wywiezieni do Rosji i stamtąd część już nigdy nie wróciła. Na spadek liczby ludności w okresie wojny światowej miała wpływ również szalejąca w okolicy epidemia grypy „hiszpanki”, która swoje śmiertelne żniwa zebrała również w Sękowie, zawłaszcza w 1915 roku i w pierwszych latach powojennych. Śmiertelność wzrosła trzykrotnie, a umierali zarówno biedni i bogaci. Zmarł również trzyletni Feliks, syn Romana Panasiuka, który w tym czasie walczył na froncie w wojsku carskim. Roman przeczuwając nieszczęście zdezerterował z wojska, a podczas wędrówki do domu przyśniła mu się wieczerza wigilijna, ale już bez Felusia. Gdy dotarł do domu jego przeczucia okazały się rzeczywistością – relacjonują synowie Romana.

 

  1. Sęków w okresie II Rzeczypospolitej Polskiej

W okresie Drugiej Rzeczpospolitej Sęków był miejscowością zamieszkaną w zdecydowanej większości przez ludność polską. Według przeprowadzonego w 1921 roku powszechnego spisu ludności w Sękowie zamieszkiwało 173 osoby, zamieszkałych w 26 domach i jednym innym budynku mieszkalnym. Największą grupą narodowościową wyznaniową byli rzymskokatolicy, w liczbie 149 osób, wszyscy deklarujący narodowość polską. Oprócz katolików we wsi zamieszkiwało 22 prawosławnych, spośród których 17 zadeklarowało narodowość ukraińską, oraz po 1 ewangeliku i Żydzie. Przed wojną do wsi sprowadziła się z Wytyczna ewangelicka rodzina Milke Zamela.

Ze względu na dużą liczbę zamieszkujących we wsi osób i występujące utrudnienia w komunikacji z pobliskim Wereszczynem, zwłaszcza w okresie wczesnowiosennym i jesiennym, w pierwszych latach po odzyskaniu niepodległości funkcjonowała szkoła powszechna. Po przerwie w nauczaniu szkołę odtworzono na kilka lat przed wybuchem II wojny światowej. Początkowo mieściła się w domu Franciszka Arasimowicza, a następnie u Romana Panasiuka.

We wsi mało było gospodarstw, jednakże zamieszkujący w nich gospodarze należeli do większych, kilkudziesięciu hektarowych właścicieli. U rodziny Leona Arasimowicza znajdowała się jedna z większych na okolice pasiek pszczelich, natomiast u Franciszka młyn-wiatrak. Duże gospodarstwa mieli również Jasińscy, Bieleccy, Kozieradzcy, Bizowscy, Nurscy, Kędzierscy, Dąbrowscy, Jabłońscy i Panasiukowie. Stanisław Kozieradzki pełnił w latach dwudziestych funkcję radnego gminy, był nawet zastępcą kierownika gminnej komisji oświatowej oraz jednym z członków pierwszego trzyosobowego zarządu utworzonej w 1928 roku Kasy Stefczyka w Wereszczynie. Należał do najaktywniejszych inicjatorów utworzenia w Wereszczynie spółdzielczej mleczarni. Członkiem zarządu Kasy Stefczyka został również Bronisław Bizowski, a w skład rady naczelnej kasy wchodzili Jan i Teofil Nurscy oraz Wincenty Jasiński. Pełniący funkcję sołtysa Roman Panasiuk prowadził trzydziestojednohektarowe gospodarstwo, jako doświadczalne Instytutu Gospodarstwa Wiejskiego w Puławach. Za dobre osiągnięcia na gruncie rolnictwa został przed rokiem wybuchu wojny odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi, nadanym przez ówczesnego premiera Feliksa Sławoja-Składkowskiego. Wyrazem aktywności mieszkańców Sękowa na tle rolniczym było założenie w 1928 roku sekcji maszynowej wereszczyńskiego Kółka Rolniczego „Rolnik”.

Ludność Sękowa zawsze uznawano za najbardziej religijnych w parafii, stąd też ks. Mikołaj Filipowicz założył we wsi w 1937 roku, drugie po Wereszczynie, Stowarzyszenie Młodzieży Katolickiej. Niemalże na każdym odpuście grała orkiestra, składająca się w połowie z mieszkańców Sękowa, grali w niej: Stanisław Chruścik z puzonem, Józef Sadowski z barytonem oraz Czesław Ciekierda z bębnem i talerzami. Skład uzupełniali grający na trąbce Jan Jaroszuk z Andrzejowa oraz Mareczka z Wincencina z klarnetem. W 1938 roku Franciszek Arasimowicz i Stanisław Kozieradzki ofiarowali krzyż misyjny, który wspólnymi siłami parafian został postawiony naprzeciw kościoła i stoi do dnia dzisiejszego. Franciszek Arasimowicz był jednym z przedstawicieli w trzyosobowej radzie parafialnej parafii rzymskokatolickiej w Wereszczynie, stąd też podczas trzeciej wizyty kanonicznej w Wereszczynie z 1930 roku biskup podlaski ks. Henryk Przeździecki odwiedził dom i gospodarza osobiście.

Na zamożność gospodarzy z Sękowa wskazywałoby powszechne wówczas w gminie powiedzenie – „szlachta sękowska”. Określenie to wynikało z zamożności, ale mogło być także pokłosiem pochodzenia szlacheckiego niektórych rodzin (np. Bieleccy, Jasińscy, Bizowscy, Kozieradzccy), choć folwarków szlacheckich nie było, a wszyscy gospodarze gospodarowali z wykorzystaniem pracy sił własnych. Chłopi z Sękowa zawsze byli elegancko ubrani, pod krawatem, a kobiety w kapeluszach. Ci z Sękowa mieli więcej ziemi niż inni, stąd też nazywano ich „panami”, ale byli to chłopy jak i wszystkie – opisuje ówczesnych mieszkańców wsi Maria Szaruga, mieszkająca wówczas w pobliskiej Kolonii Wereszczyn. Podobnie mieszkańców Sękowa zapamiętała miejscowa Halina Lisiecka, dodając jednak, iż zdarzało się, że ludzie ubożsi, jeszcze po pierwszej wojnie światowej chodzili w postułach, nawet zimą.

Bogatsi gospodarze do prac polowych zatrudniali parobków, bardzo często korzystali z ówczesnych zdobyczy cywilizacyjnych. We wsi zamieszkiwali również biedniejsi rolnicy, obrabiający swoje gospodarstwo pracą rąk własnych, często przy użyciu prymitywnych narzędzi. Jednakże przy pracach u jednej, jak i drugiej grupy, nie dbano zbytnio o bezpieczeństwo, stąd też liczne wypadki. Podczas reperacji dachu stodoły spadł z wysokości kilku metrów na twarde klepisko Stanisław Kozieradzki. Upadł na ręce i obydwie w stawach zwichnął, tak silnie, że dłonie były wykręcone do góry i rozbił kolano lewej nogi. Z powodu braku lekarza na miejscu, zaledwie po kilkunastu godzinach ciężkiej męczarni udzielono mu pomocy lekarskiej – relacjonował lokalny dwutygodnik „Ziemia Włodawska”. Ten wypadek zmobilizował mieszkańców do usilnego starania się o osadzenie na stałe lekarza w Wereszczynie.

Oprócz rolnictwa mieszkańcy zajmowali się również zawodami rzemieślniczymi, czego przykładem była kuźnia własności Bronisława Kozłowskiego z Andrzejowa. Łącznie we wsi znajdowało się w przede dniu wojny światowej trzydzieści gospodarstw. Układ przestrzenny wsi miał charakter zabudowy typu ulicówki, choć kilka gospodarstw położonych było w uroczysku leśnym zwanym Czemerniki, zwanym przez okolicznych mieszkańców „Sachalinem”, a znajdującym się pomiędzy Wielkopolem a Karczunkiem. W tej części wsi zamieszkiwały rodziny Czekierdów, Kosińskich, Jaworków, Suchodołów, Flisiuków i Franciszka Arasimowicza. Największy problem stanowiła droga do Wereszczyna, która faktycznie była „drogą na świat”. Jesienne deszcze i wiosenne roztopy często całkowicie uniemożliwiały komunikację.

 

  1. II wojna światowa

Wybuch wojny oznaczał dla mieszkańców biedę i szykany władz okupacyjnych. Codziennością stawały się aresztowania, rabunki, konfiskata inwentarz i płodów rolnych. Po wybuchu wojny niemiecko-rosyjskiej w 1941 roku Zygmunta Kucharskiego władze okupacyjne wzięły na podwody. Musiał przez kilka miesięcy dla walczących na froncie niemieckich żołnierzy dostarczać swoją furmanką żywność, odzież i inne potrzebne materiały. Działania wojenne, a przede wszystkim obłożenie rolników obowiązkiem przymusowego dokonywania dostaw żywności, wpłynęło negatywnie na poziom życie we wsi. Mimo, że bieda nie występowała we wsi, to jednak w 1942 roku pojawiła się epidemia tyfusu plamistego, zbierająca śmiertelne „żniwo” także w okolicznych wsiach. W Sękowie epidemia zabrała z tego świata znaczną cześć rodziny Kozieradzkich (trzy siostry Marianna, Feliksa, Helena i brat Stanisław), Dąbrowskich i innych mieszkańców. By nie rozpowszechniać choroby mieszkańcy ograniczyli kontakty do minimum, a zadania zbijania trumien i wożenia zwłok na cmentarz podjął się Roman Panasiuk. Pomimo najczęstszego kontaktu ze zainfekowanymi zmarłymi epidemia ominęła dom Panasiuków.

Po wkroczeniu wojsk niemieckich na teren Polesia i uformowaniu się struktur polskiego ruchu oporu Sęków stał się silny ośrodkiem partyzantki, do której przystępowali również miejscowi chłopi. Ze wsi, a dokładnie z Czemernik, pochodził późniejszy komendant Obwodu Włodawskiego Armii Krajowej (AK), kpt. Bolesław Flisiuk, ps. „Jarema”, „Wit”, „Slawuta”, czy też „Zawisza”. Jeszcze w 1939 roku został wzięty do niemieckiej niewoli skąd uciekł. Po przybyciu do domu stworzył struktury Chłopskiej Organizacji Wojskowej „Racławice”, które na początku 1940 roku przekształciły się w Polską Organizację Zbrojną, a następnie zostały włączone do struktur Batalionów Chłopskich. Powodzenie w tworzeniu ludowych struktur podziemia wynikało stąd, iż przed wojną Stronnictwo Ludowe i Związek Młodzieży Wiejskiej miały w okolicy duże poparcie. Dość szybko udało się Flisukowi zorganizować około czterdziestoosobowy oddział, w skład którego wchodzili okoliczni mieszkańcy, zwłaszcza Wereszczyna i Sękowa. Po utworzeniu w 1942 roku struktur AK, która to organizacja zunifikowała prolondyńskie podziemie, został zastępcą inspektora Inspektoratu Chełm AK, a od lutego 1944 roku komendantem Obwodu Włodawskiego AK. W okolicach Sękowa do 1942 roku funkcjonował oddział Związku Walki Zbrojnej, kierowany przez nauczyciela z Wereszczyna Kazimierza Chmielewskiego ps. „Chmiel”. W strukturach AK spośród mieszkańców aktywny udział brali oprócz Bolesława Flisiuka także Stanisław Flisiuk, Teofila Nurska ps. „Kalina”, Stanisława Rycak ps. „Roża”, czy Stanisława Jaworek ps. „Sikorka”. Za działalność konspiracyjną niektórzy przepłacili życiem, chociażby Stefan Flisiuk, który zginął w Oświęcimiu.

Wiosną 1943 roku w okolicach Sękowa wybuchła rakieta V1, wystrzelona z poligonu w Dębnie koło Rzeszowa. Wybuch rakiety był na tyle silny, iż w pobliżu znajdującym się domu Karoliny i Romana Panasiuka wyleciały wszystkie szyby z okien. Tego dnia u Panasiuków przebywał żołnierz AK Leonard Lech, ps. „Leszek”, który jako pierwszy dokonał oględzin miejsca wybuchu rakiety, szybko jednak nadciągnęły specjalne niemieckie jednostki wojskowe zabezpieczając teren. „Leszek” schował się w okolicznych krzakach, w dużym niebezpieczeństwie znalazła się natomiast rodzina Panasiuków, gdyż bez rejestru przetrzymywała świniaka, a wojska niemieckie zatrzymały się na ich podwórku. Sytuację uratowała Karolina Panasiuk chowając świniaka w kuchni i wychodząc przed dom obdarowała żołnierzy jajkami. Żołnierze przyjmując jajka nie zaglądali już do izby kuchennej. W tym też roku Niemcy ponownie odwiedzili wieś dokonując aresztowania jednego z mieszkańców. Organizowane obławy wsi i okolicznych lasów miały na celu również wyłapanie Żydów, pozostałych po pacyfikacji z 1942 roku.

U rodziny Romana Panasiuka przez kilka lat schronienie znajdował również Józef Milert, ps. „Sęp”, który był komendantem struktur AK na Powiat Włodawski. Przed wojną Józef Milert służył zawodowo w wojsku polskim, a w dniu jej wybuchu był dowódcą kampanii w Poleskiej Kampanii Korpusu Ochrony Pogranicza. Józef Milert był twórcą w styczniu 1944 roku pierwszej w regionie Powiatowej Rady Jedności Narodowej, działającej przy Komendzie Obwodowej AK. Na czele rady stanął rolnik z Sękowa Roman Panasiuk, a sam fakt jej istnienia oznaczał silną pozycję struktur AK w terenie. Ta i inne inicjatywy odbierały wpływy Polskiej Partii Robotniczej w regionie, dlatego też partyzantka ludowa, przy użyciu sił nacjonalistów ukraińskich zdecydowała się na likwidację Józefa Milerta. Podejrzanymi w zorganizowaniu morderstwa „Sępa” są także osoby ze ścisłego dowództwa AK, które tym sposobem eliminowały uznanego rywala do przejęcia dowództwa nad organizowanym III-cim Batalionem partyzanckim 7 Pułku Piechoty Legionów i niewygodnego świadka „grzesznych” poczynań okolicznych partyzantów. Wersję tą potwierdzałaby dwukrotna próba zabójstwa Romana Panasiuk, u którego Milert tak długo przebywał.

W ostatnią podróż życia „Sęp” wyruszył od Panasiuków w dniu 23 lutego 1944 roku, furmanką powoził wówczas inny rolnik z Sękowa Zenon Zakrzewski. Józef Milert oraz jego towarzysze Józef Pasoń ps. „Słowik” i Józef Majewski ps. „Jotem” nie wrócili już nigdy, a o egzekucji wspomnianej trójki żołnierzy AK powiadomił mieszkańców furman Zakrzewski oraz strzelec AK Marceli Gościniak ps. „Biały Kazik”, który uciekł zabójcom w Kulczynie.

Po śmierci Milerta dowództwo AK podjęło działania, zmierzające do zunifikowania oddziałów partyzanckich i podporządkowania jednemu kierownictwu. W sąsiednim Wereszczynie w dniu 12 maja 1944 roku Romualda Kompfa ps. „Rokicz” objął dowództwo nad III-cim Batalionem partyzanckim 7 Pułku Piechoty Leg. Na tą okoliczność zjechało się kilkuset partyzantów oraz dowództwo, które na swój nocleg wybrało sprawdzony Sęków. Partyzantów skrywało większość mieszkańców wsi, najwięcej nocowało w zabudowaniach Lucjana Flisiuka.

 

  1. Wieś i mieszkańcy w okresie kształtowania się nowej władzy

Po wkroczeniu w lipcu 1944 roku Armii Czerwonej nowa władza szybko pokazała swoje prawdziwe oblicze. Wielu mieszkańców poddano szykanom i aresztowaniom. Do obozu na terenie Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich (ZSRR) wywieziono Józefa Basa, który do domu powrócił dopiero w lutym 1946 roku. Zmorą stały się represje tzw. „wolańców”, czyli wyposażonych w broń przez funkcjonariuszy bezpieki Ukraińców z Wólki Tarnowskiej. Jesienią 1945 roku na Czemernikach zamordowali trzech Polaków dwóch z Przymiarek (Michała Dadacza, Bronisława Grzywaczewskiego) i jednego z Kalinówki (Jana Rentflejsza). Jednym ze świadków zbrodni była Karolina Panasiuk. Zofia Dadacz przywołuje na pamięć jej relacje: Po kilku latach od zbrodni Panasiukowa mówiła mi, że obrabowali dom Leona i Anny Arasimowiczów. W domu była tylko Anna, siostra Karoliny, dlatego też zaraz po wyjściu rabusiów poszła do niej. Karolina bawiła swoją córkę Krystynę, więc z dzieckiem ruszyły ich śladami. Gdy doszły do lasy to zatrzymała ich warta „wolańców”. Zapytali się „gdzie idą?”, a one im na to, że „do Muchy kaszę robić”. Gdyby je poznali to pewnie i by zabili, a tak tylko przetrzymali do wieczora. Słyszały krzyki, a pod wieczór wystrzały. Po tym wypuścili je i z obawy o swoje życie nikomu o tym nie mówiły. Dopiero leśniczy Łopąg ciała odnalazł, ale też przez dwa tygodnie nikomu nie mówił. Ciała gałęziami zostały przykryte. Jeden miał tak głowę rozbitą, że twarzy nie było widać. W miejscu zbrodni wyrosła osika, która przez kilka lat miała czerwone liście. Ludzie mówili, że czerwień liści wziął się od krwi zamordowanych.

Wobec tych represji zaczęły organizować się we wsi i w okolicznych lasach struktury partyzanckie WiN („Wolność i Niezawisłość”), jak też inne luźne grupy, głównie na bazie rozwiązanych struktur akowskich. Ich działalność spotkała się z silną represją nowo-organizującej się władzy komunistycznej zwłaszcza, że we wsi zabito dwóch żołnierzy radzieckich. O dokonanie tegoż czynu urząd bezpieczeństwa podejrzewał Bolesława Flisiuka, ps. „Jarema” i jego partyzantów. Z partyzantami WiN kontakty utrzymywali chociażby Stanisław Kozieradzki ps. „Stary”, Tadeusz Czopek ps. „Żuków”, czy też Józef Brzeziński, który zginął w gospodarstwie Marciniaków, podczas jednej z obławy, dokonanej przez funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa. Przed śmiercią zdążył zabić jednego funkcjonariusza i przebywającego z nimi mieszkańca Wereszczyna.

Z czasem działalność oddziałów WiN i innych luźnych grup przybierała charakter rabunkowy, pojawiały się też pierwsze ofiary. Na Bagnie Bubnów zamordowano Bolesława Wrzaszcza z Wereszczyna, z rąk „partyzantów” zginął również miejscowy gospodarz Władysław Pryl (partyzanci Struga), mieszkający na samym końcu wsi. Stąd też wielu mieszkańców, pod wpływem strachu, zdecydowało się na współpracę, polegającą na udzielaniu schronienia, przekazywaniu informacji i zapewnianiu żywności.

W dniu 30 lipca 1947 roku została przeprowadzona w Sękowie akcja Ludowego Wojska Polskiego (LWP), dowodzona przez majora Kondraciuka, przeciwko grupie bojowej „Ordona”, powiązanej ze strukturami WiN. W lesie pomiędzy Sękowem a Wielkopolem znajdowały się gospodarstwa, w tym Stanisława Wesołowskiego i Lucjana Flisiuka, a we wsi gospodarstwo Borowskich, Tadeusza i Konstantego Arasimowiczów, w których grupa „Ordona” znajdowała schronienie. Wspomnianego dnia w porze nocnej „Ordon” i jego towarzysze Tadeusz Paluch, ps. „Dąb” i Zygmunt Pękała, ps. „Śmiały” przebywali u Wesołowskiego, gdzie zamierzali czekać do przybycia swoich kilku towarzyszy. Informacje o pobycie w Sękowie partyzantów „Ordona” przekazał służbom bezpieczeństwa aresztowany jeszcze w lipcu ich towarzysz Ludwik Szmydke ps. „Czarny Jurek”. Gospodarstwo zostało otoczone nad ranem, jednak partyzanci uciekli. Jeden z partyzantów Zygmunt Pękała ps. „Śmiały” chwile te opisał następująco: Rano widzimy sylwetki wojskowych otaczających teren z trzech stron. „Ordon” decyduje: Koledzy, jest bardzo źle. Musimy się rozproszyć. Każdy w inną stronę (…). Po pierwszych seriach z broni maszynowej „Ordon” podjął próbę przedostania się przez wąską drogę. Kilka metrów czystego pola ostrzału wystarczyło, że został trafiony. Padł. Rowem przeczołgaliśmy się wzdłuż drogi, wreszcie poderwaliśmy się do biegu. Poczułem dwa piekące uszczypnięcia. Biegłem dalej. Po kilkuset metrach postanowiliśmy zalegnąć i zaszyć się w krzakach. Przetrwaliśmy. Miałem dwie przestrzeliny w mięśniach biodra i pośladka. Żołnierze LWP zabili Józefa Struga w odległości około dwóch kilometrów od gospodarstwa. Choć zdołał zgubić wroga w momencie ucieczki z gospodarstwa, to jednak natknięto się na niego ponownie w toku dalszego przeszukiwania terenu leśnego. W akcji zginął również jeden funkcjonariusz LWP, kapral Ryszard Teper, a szeregowiec Jan Kuzlak został ranny.

Po zastrzeleniu Józefa Struga aresztowano Lucjana Flisiuka i Stanisława Wesołowskiego, pod zarzutem utrzymywania kontaktów z partyzantami. Obaj byli sądzeni w pokazowym procesie w Puchaczowie, który miał ustalić sprawców, winnych zamordowania 23 mieszkańców tej miejscowości. W stosunku do Wesołowskiego zapadł wyrok, skazujący go na okres 5 lat pozbawienia wolności. Znacznie surowszy wyrok zapadł w sprawie Lucjana Flisiuka, którego oskarżono również za posiadanie broni. Była to broń pozostawiona przez jego brata stryjecznego Bolesława Flisuka ps. „Jarema”. Lucjana Flisiuka skazano na karę śmierci, zamienioną przez Prezydenta RP na karę 15 lat pozbawienia wolności. Ponadto orzeczono konfiskatę całego mienia, jednakże wyrok ten nie wykonano. Przez kilka lat ustalano prawa spadkowe co do majątku Flisiuków, aż w końcu objęły jego przepisy ustawy amnestyjnej  z 1952 roku. W 1954 roku wyszedł warunkowo na wolność.

 

  1. Sęków w Polsce Ludowej

Mieszkańcy nie zaznali spokoju nawet po zakończeniu działań wojennych i zlikwidowaniu ruchów partyzanckich. Więksi gospodarze uznani zostali za obszarników, potocznie zwanych kułakami, stąd powszechne stały się szykany stosowane przez Publiczny Urząd Bezpieczeństwa. W ramach postępującej kolektywizacji na tych rolników, którzy nie chcieli włączyć swojego gospodarstwa do gruntów państwowych, nałożono specjalny podatek, a od 1951 roku nałożono także obowiązek przymusowego dostarczania płodów rolnych. Działaniom prawnym towarzyszyły zastraszenia, nawet groźby śmierci. Niekorzystne położenie wsi, doskwierające zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym i wczesną wiosną, kiedy droga do sąsiedniego Wereszczyna była najczęściej nieprzejezdna, powodowało, że cześć mieszkańców postanowiła się przenieść. Jeszcze w 1943 roku w Sękowie zamieszkiwało 243 osoby (52 rodziny), a do marca 1945 roku liczba ta zmalała jedynie o 8 osób. Wszyscy byli polskiej narodowości. Jednakże zaraz po wojnie ze wsi wyprowadziła się do Urszulina rodzina Martynowskich, zaś do sąsiedniego Zastawia Roman Panasiuk z rodziną (1947 rok), któremu z dużego gospodarstwa pozostała tylko jedna krowa i jeden koń. Wobec ciągle nakładanych wysokich podatków zmuszony był do sprzedaży niemalże całości posiadanego inwentarza. Ruchy migracyjne z tych lat wpłynęły na znaczne zmniejszenie się ludności, gdyż zgodnie ze stanem z kwietnia 1947 roku we wsi mieszkało już 157 osób.

Z upływem czasu życie we wsi ulegało normalizacji. Przedstawicielem gromady w pierwszej powojennej Gminnej Radzie Narodowej Wola Wereszczyńska z siedzibą w Urszulinie został Czesław Dąbrowski, który po likwidacji gmin w 1954 roku przejął funkcję Przewodniczącego Gromadzkiej Rady Narodowej w Wereszczynie. Funkcję sołtysa pełnił do 1947 roku Roman Panasiuk, zaś Stanisław Podkowa sprawował funkcję sekretarza gminy w okresie wójtowskiej kadencji Hieronima Radomskiego.

Zaludnienie we wsi po wojnie wyraźnie spadało. Na mapie topograficznej z 1965 roku oznaczono 32 gospodarstwa, choć było to o dwa więcej niż przed wojną. W kolejnych latach liczba gospodarstw wzrosła do 34, ale powoli zanikały te, które były położone w uroczysku Czemerniki. W drugiej połowie lat siedemdziesiątych przeprowadzono elektryfikację wsi, a gospodarstwo Borowskich położone pomiędzy Sękowem, a Zastawiem było ostatnim w gminie, do którego doprowadzono światło. Trzeba było kilkanaście słupów elektrycznych postawić, aby dociągnąć prąd dla jednego gospodarstwa, a i tak Borowski po kilku latach przeniósł się na wieś – wspomina ówczesny Przewodniczący GRN w Urszulinie Czesław Chudzik. Jeszcze krócej z elektryczności korzystała rodzina Jaworków na Czemiernikach. Kilka miesięcy po doprowadzeniu prądu do uroczyska ostatnia zamieszkująca tam rodzina Jaworków przeniosła się do Kolonii Wereszczyn, a pozostały tam transformator skradziono w latach kolejnych. Z upływem kolejnych lat malała liczba mieszkańców w samej wsi, w połowie lat osiemdziesiątych w Sękowie zamieszkiwało już około 100 mieszkańców, prawie o połowę mniej niż przed wojną.

Liczba mieszkańców malała, gdyż położenie wsi nie było atrakcyjne, gleby słabe, a okoliczne bagna nie pozwalały na rozwinięcie hodowli. Jeden z dziennikarzy „Sztandaru Ludu”, przebywający w 1975 roku na terenie gminy, życie mieszkańców wsi, takich jak Sęków, opisywał następująco: Każdej wiosny i w mokre lata nasze łąki są zalane wodą i upodabniają się do wielkiego jeziora, nad którym unoszą się stada dzikich kaczek. Łąki są bagniste, jednokośne, nieodwodnione, o lichej jakości i małej wydajności niskowartościowego siana. Większość rolników zwozi siano zimą, ciągnąc samemu po wodzie wóz lub sanie, bo topiele rzadka zamarzają i nie raz konie się topiły. Najgorszy okres nastąpił na przełomie 1974 i 1975 roku. Ulewne jesienne deszcze i łagodna zima sprowadziło na mieszkańców zagrożenie głodu. Nie było siana dla bydła, ale także ludzie często nie mieli pożywienia, gdyż jesienne zbiory ziemniaków nie były możliwe. Ten sam dziennikarz pisał, że sekretarz POP (tj. Podstawowej Organizacji Partyjnej) z Sękowa dopiero 23 stycznia mógł rozpocząć wykopki ziemniaków. Zebrał jeszcze ponad 3 tony…

Życie kulturalne, religijne i społeczne koncentrowało się wokół kościoła i domu ludowego w Wereszczynie. Mieszkańcy Sękowa aktywnie włączali się w przygotowanie przedstawień religijnych, np. Męki Pańskiej, organizowano we wsi nawet dożynki. Z inicjatywy mieszkańców wsi i księdza Władysława Urbańczyka pod koniec lat czterdziestych położono płyty chodnikowe przez wieś Wereszczyn i na drodze do Sękowa. Natomiast pod koniec lat sześćdziesiątych mieszkańcy doczekali się utwardzonej drogi do Wereszczyna. Pierwotna koncepcja budowy drogi zakładała jedynie utwardzoną nawierzchnię na odcinku Urszulin – Wereszczyn – Wielkopole, dlatego też mieszkańcy Sękowa, a przede wszystkim sąsiedniego Zastawia poczynili starania o budowę drogi Urszulin – Wielkopole, ale biegnącej przez Zastawie i Kolonię Wereszczyn. Na wspólnym zebraniu mieszkańców Wereszczyna, Zastawia, Sękowa, Wielkopola i Przymiarek koncepcja ta została jednakże przegłosowana. Dopiero, gdy konflikt sięgnął zenitu, celem zdobycia przychylności mieszkańców Sękowa, zgodzono się na modyfikację koncepcji o budowę drogi Wereszczyn – Sęków. W zamian mieszkańcy Sękowa zobowiązali się do czynnego wspierania inwestycji, zarówno w formie pieniężnej, jak i w robociźnie.

 

  1. Wieś współcześnie

Na początku milenium we wsi zamieszkiwało już jedynie 58 osób. Według stanu z 2007 roku liczba ta wzrosła do 67 osób, które zamieszkiwały w 15 gospodarstwach rolnych. Przez kolejne lata we wsi przybyło trzech nowych mieszkańców, gdyż gminny rejestr zameldowanych z ostatniego dnia 2009 roku wykazywał 70 osób. Na południe od wsi znajduje się opustoszałe uroczysko Laski. Natomiast uroczysko Czerników oficjalnie nazwano Pod Bubnowem.

Niektórzy mieszkańcy biorą aktywny udział w życiu samorządowym gminy. W wyborach samorządowych w 1998 roku na radnego Rady Gminy w Urszulinie mieszkańcy wybrali Henryka Dąbrowskiego, który obecnie pełni funkcję sołtysa wsi.

 

 

Źródła i literatura:

  • „Sztandar Ludu” nr 65 (9564) z 1975 roku, artykuł Stanisława Jadczaka pt. „Dajcie helikopter!”;
  • „Ziemia Włodawska”, nr 16 z 1924 r., nr 18 z 1928 r.;
  • Dokumentacja w zbiorach Edmunda Brożka z Włodawy;
  • Dokumenty w zbiorach własnych autora;
  • Giemza Zbigniew, Piotrkowski Wiesław, Historia ziem Poleskiego Parku Narodowego, www.poleskipn.pl;
  • Giemza Zbigniew; Historie miejscowości Gminy Urszulin [w:] „Liderzy Polesia” nr 3 z 2007 r.;
  • Guziak Tomasz, Por. Józef Strug ps. „Ordon”, www.niepoprawni.pl;
  • Guziak Tomasz, Śmierć por. Józefa Struga „Ordona”, www.podziemiezbrojne.blox.pl;
  • Kronika szkolna Szkoły Podstawowej w Wereszczynie;
  • Księga adresowa Polski (wraz z W.M Gdańsk) dla handlu, przemysłu, rzemiosł i rolnictwa, 1928, www.wbc.poznan.pl;
  • Księgi urodzeń, ślubów i zgonów Parafii Rzymsko-katolickiej w Wereszczynie;
  • Księga wizyt kanonicznych Parafii Rzymsko-katolickiej w Wereszczynie;
  • Mapa topograficzna Polski, Warszawa 1965, www.geoportal.gov.pl;
  • Mapa topograficzna Polski, Warszawa 1992, www.geoportal.gov.pl;
  • Mapa Wojskowego Instytutu Geograficznego, Warszawa 1938;
  • Metryki szkolne z 1939 roku, zebrane w Zespole Szkół w Urszulinie;
  • Nadbużański Zryw. Wspomnienia z lat okupacji hitlerowskiej majora Romualda Kompfa ps. „Rokicz”, byłego D-cy III Bat. 7 pp. AK, [w:] Zeszyty Muzealne, Tom XV, Włodawa 2008;
  • Pierwszy Powszechny Spis Ludności z dnia 30 września 1921 roku. Główny Urząd Statystyczny Rzeczypospolitej Polskiej, Warszawa 1923, Tom IV – Województwo Lubelskie;
  • Piotrkowski Wiesław, Zarys historii okolic Poleskiego Parku Narodowego, [w:] „Zeszyty muzealne”, Tom X, Włodawa 2002;
  • Starostwo Powiatowe we Włodawie (nr zespołu 6/0, dokumenty z lat 1944 – 1953), Archiwum Państwowe w Lublinie Oddział w Chełmie;
  • Ubersichtsblatt der Karte des westlichen Russlands z lat 1911 – 1915;
  • Wawryniuk Andrzej, Encyklopedia Euroregionu Bug, powiat włodawski (Polska), Łuck 2009;
  • Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych w Lublinie – materiały administracyjne. PUBP Włodawa 1944 – 1964. Instytut Pamięci Narodowej o/Lublin;
  • Wspomnienia mieszkańców: Kazimierz Panasiuk z Urszulina; Henryk Arasimowicz z Wereszczyna; Jan Panasiuk z Urszulina; Zygmunt Pękała z Lublina; Czesław Chudzik z Urszulina; Maria Szaruga (z domu Neron) z Włodawy; Halina Lisiecka (z domu Jasińska) z Sękowa. Zofia Dadacz (z domu Łepecka) z Przymiarek;
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

Zmieniony: Piątek, 16 Lipiec 2010 16:45